Moja włosowa historia
Od małego moje włosy nie należały do najmocniejszych- ani ja, ani moje rodzeństwo nie odziedziczyło ładnych dosyć grubych włosów taty. Mimo tego, włosy były dosyć zdrowe i ładnie się prezentowały.
Jednak gdy miałam 8 lat zachorowałam za bakteryjne zapalenie opon mózgowych. Ponad 2 tygodnie w szpitalu na silnych lekach zrobiły swoje- pielęgniarki czesząc mnie wyjmowały mi włosy garściami. Od tego czasu moje włosy to suche piórka o skłonnościach do falowania się.
Przez następne lata były traktowane przeze mnie drogeryjnymi szamponami i zazwyczaj odżywką z tej samej serii. O maskach słyszałam, sporadycznie je stosowałam, ale byłam zbyt leniwa, by robić to regularnie. Przez liceum włosy męczyłam wysuszającą pianką, by próbować wydobyć skręt. Czasami się to udawało, czasami nie, a włosy były coraz gorsze. Dodatkowo włosy myłam wieczorem i często kładłam się z wilgotnymi spać. Ewentualnie suszyłam je suszarką z gorącym nawiewem. Prostownicę stosowałam sporadycznie, więc chociaż tyle dobrego.
Pod koniec liceum stan moich włosów był chyba najgorszy- końcówki nieobcinane blisko rok, hodowane, bo "przed maturą się nie obcina". Po maturach jedną z pierwszych rzeczy, które zrobiłam, to pójście do fryzjera. Chciałam prosto, krótko obcięte włosy do połowy szyi. Długość uzyskałam taką, jak trzeba, ale z dodatkiem cieniowania. Aczkolwiek były w lepszym stanie niż wcześniej. Gdybym wtedy zainteresowała się włosomaniactem, bo tej pory prawdopodobnie udałoby mi się włosy odbudować.
Przez następne 3 lata moja pielęgnacja się dużo nie poprawiła- włosy zaczęłam myć rano, pozwalałam im trochę podesnąć (a włosy wysokoporowate szybko schną), resztę podsuszałam gorącym lakierem. Nadal męczyłam je pianką z alkoholem i do tego dołączył biosilk.
Dopiero pod koniec listopada ubiegłego roku wpadłam na blog Anwen i wpadłam, aczkolwiek lepszą pielęgnację zaczęłam stosować mniej więcej w połowie grudnia.
Jakie są obecnie moje włosy? Do tej pory udało mi się nieco zniwelować masakryczne puszenie, dzięki Jantarowi urosło mi trochę baby hair. Włosy są trochę bardziej błyszczące i mniej się plączą. Być może na zdjęciach dużej różnicy nie ma, w końcu od niedawna zaczęłam o nie dbać, ale ja czuję już lekką różnicę.W pielęgnacji nie pomaga fakt, że je farbuje od około 3 lat. Niestety, ale w genach otrzymałam siwe włosy w młodym wieku. Być może nie jest ich jeszcze aż tak dużo, aczkolwiek wolę je ukrywać. Na szczęście znalazłam ostatnio fryzjera, który potrafi ładnie rozjaśnić mi włosy, nie niszcząc ich przy okazji.
Moja obecna pielęgnacja:
- szampony: Love2mix z ekstraktem z papryki chili i pomarańczą, Facelle(głównie do zmywania olei) i Joanna Naturia z pokrzywą i zieloną herbatą do oczyszczania,
- Odżywki: Garnier z avocado i masłem karite (mój faworyt), rosyjski balsam z kwiatowym propolisem od babci Agafii, czasami maska Kallos, odżywka b/s Joanna z lnem i rumienkiem
- Maski: l'biotica do włosów suchych i zniszczonych
- Wcierki: wcześniej Jantar, teraz trochę nieregularnie kozieradka.
- Pielęgnacja wewnętrzna: siemię lniane od początku roku, w miarę regularnie,
- Oleje: wcześniej Amla Gold, jednak po jakimś czasie praktycznie przestał działać; od czasu do czasu używam dodając trochę olejku arganowego; BDFM
- Inne: po każdym myciu włosy płuczę chłodną wodą, końcówki zabezpieczam jedwabiem chi+kropla olejku arganowego; Ponieważ włosy myję codziennie rano, więc suszę je ciepłym oraz chłodnym powiewem.
Mój cel to nieco zagęścić włosy. Na razie porzuciłam próby uzyskania fal, być może spróbuję, jak uda mi się zapisać na kwiecień do pani Marty (http://kokardka-mysi.blogspot.com/p/of.html) :).





Ach, te wstrętne choróbska :( Również chorowałam w dzieciństwie (szczepionki zrobiły swoje..), więc musiałam zażywać silne lekarstwa - widać po zdj, że mniej więcej do 10 r. ż. miałam włosów jeszcze mniej niż teraz :/
OdpowiedzUsuńTrzymam kciuki za Twoje włosomaniactwo! :)
Niestety nie pomagają choroby :(. Dziękuje, mam nadzieję, że uda mi się się, zresztą Tobie życzę tego samego :).
OdpowiedzUsuńNareszcie w blogosferze pojawiają się osoby z włosami tak cienkimi jak moje! Czułam się taka samotna :( Trzymam kciuki!
OdpowiedzUsuń