Ponieważ niedawno rozpoczęłam kolejny etap mojej nauki, czyli studia magisterskie, więc nie miałam zbyt dużo czasu. A jak już miałam trochę wolnego, to spędzałam go na słodkim lenistwie ;). Dzisiaj w końcu przełamałam lenia blogowego.
Mniej więcej w połowie stycznia na stronie www.bioarp.pl kupiłam wraz z szamponem z pomarańczą i papryczką chili (który bardzo sobie chwalę i jak narazie jest moim ulubieńcem) rosyjski balsam na kwiatowym propolisie z serii przepisy babci Agafii.
Do kupna na pewno zachęcił mnie skład, który umieszczam poniżej:
Składniki (INCI): Aqua with infusions
of: Pinus Palustris Wood Tar, Beeswax, Pollen Extract, Anthemis
Nobilis Flower Oil, Rosa Centifolia Flower, Pollen Extract, Humulus
Lupulus (Hops) Cone Tar, Mel, Jasminum Officinale Flower Wax, Spiraea
Ulmaria Oil, Verbena Officinalis Oil, Propolis Extract Milk,
Cetearyl Alcohol, Cetyl Ether, Behentrimonium Chloride, Guar
Hydroxypropyltrimonium Chloride, Parfum, Benzyl Alcohol, Benzoic
Acid, Sorbic Acid, Citric Acid.
Nie jestem jeszcze specjalistką w czytaniu składów, ale od razu rzuca się w oczy wiele naturalnych składników. Mimo takiego bogatego składu ta odżywka nie sprawdziła się u mnie. Używałam go głównie po szamponie (nie korzystam z metody OMO, parę razy próbowałam i nie bardzo mi się spodobała taka wersja mycia włosów, może niedługo zrobię kolejne podejście). Włosy po spłukaniu tego balsamu najczęściej były poplątane (aby temu zapobiec musiałam naprawdę sporo jej nałożyć na włosy). Dodatkowo odniosłam wrażenie, że nieco puszył moje włosy, które i tak z natury są lekkie i delikatne.
Czy poleciłabym tą odżywkę? Myślę, że nie, chociaż jak wiadomo, każdy włos jest inny, więc nie dziwi mnie wiele pozytywnych opinii na temat tego balsamu. Mimo, że zostało mi około 100ml balsamu, to wróciłam do Garniera masło karite i awocado (który bardzo dobrze działa na moje włosy).
To chyba na tyle na temat rosyjskiego balsamu na kwiatowym propolisie. Jednak chciałam jeszcze pochwalić się moimi najnowszymi zdobyczami:
1. Aloesowa maska NaturVital- w końcu po wielu wypadach do drogerii Natura ujrzałam na półce ostatnią sztukę ^^. Dokończę maskę z l'biotiki i biorę się za aloes.
2. Mydło z olejkami waniliowe firmy Song of India- kupiłam je na allegro w sklepie selva cosmetics. Mam zamiar go używać do twarzy zamiast żelu oczyszczającego, a co z tego wyjdzie, to zobaczymy ;).
3. Wilo, Last & Shine Lacqer- kolejny lakier, i kolejny niebieski, eh.
4. Pomadka Alterry rumiankowa- kupiona w Rosmannie z przeznaczeniem do rzęs. Słyszałam wiele pozytywnych opinii, więc pora na to, abym i je ją wypróbowała.
To tyle na dzisiaj
Pozdrawiam serdecznie
Kobieta Inżynier


