Witam z powrotem po baaardzo długiej przerwie. Systematyczność w prowadzeniu bloga to chyba nie jest moja mocna strona. Jednak prowadzę go dla siebie i dopiero teraz poczułam potrzebę kontynuowania.
Chciałam się podzielić postępami w pielęgnacji moich włosów:
zdjęcie ze stycznia:
oraz zdjęcie z dzisiaj (z góry przepraszam za jakość, ale nie posiadam aparatu fotograficznego)
Od czasu pierwszego zdjęcia włosy były dwukrotnie podcięte- w kwietniu niecałe 10 cm, zaś pod koniec lipca- końcówki. Mam nadzieję, że widać już różnicę :). W najbliższym czasie planuję znowu pójść do fryzjera i nastawiłam się na kolejne drastyczne cięcie- włosy będą długości mniej więcej do ramion (na zdjęciu widać miejsce, w którym włosy zaczynają się przerzedzać- to jest planowana linia podcięcia). Wiem, że to sporo, ale wyszłam z założenia, że lepsze trochę krótsze, ale zdrowsze włosy, niż długie siepki (jak moje). Na pewno wstawię zdjęcie po wizycie :). Dodatkowo nie obędzie się bez malowania- na szczęście pan Leszek (mój ulubiony fryzjer- ul. Lwowska przy pl Politechniki w Warszawie) potrafi tak pomalować włosy, by jak najmniej na tym ucierpiały. Nie się co oszukiwać- farbowane nie pomaga włosom wysoko i średnio porowatym.
Jak wygląda moja pielęgnacja? Od ostatniego wpisu przewinęło się wiele kosmetyków na mojej głowie ;).
Oleje:
Wypróbowałam olej Khadi- niestety nie sprawdził się na moich włosach, były po tym oleju suche, i strasznie się plątały. Moim ulubonym olejem stał jest BabyDream fur mama- działa wygładzająco na moje włosy, jeszcze lepsze efekty uzyskuje poprzez spryskanie włosów przed olejowaniem wodą różaną.
Wcierki:
Zdecydowanie Farmona Jantar- w okresach wypadania włosów potrafi skutecznie zachamować wypadanie, mój skalp też się bardzo polubił z tą wcierką. Używałam również kozieradki, jednak ani nie zauważyłam wielkiego baby hair, ani nie wpływał na ilość wypadających włosów.
Przez jakiś czas używałam Cerkogelu 30- ładnie uspokoił moją nieco swędzącą głowę.
Kuracja wewnętrzna:
Przez jakiś czas piłam siemię lniane z sokiem malinowym- mniam :). Włosy w trakcie kuracji nie wypadały i były w całkiem dobrej kondycji- planuję niedługo wrócić do siemienia.
Szampony:
Nadal myję włosy codziennie rano, więc w ciągu tygodnia przewijają się 3 szampony:
- Alterra migdał i jojoba- bardzo delikatny szampon, zawsze zmywam nim oleje. Minusem jest bardzo kiepska wydajność
- Joanna Rzepa do włosów cienkich delikatnych ze skłonnością do wypadania oraz Schauma przeciwłupieżowy- szampony oczyszczające; po Rzepie moje włosy aż skrzypią z czystości, zaś Schauma skutecznie eliminuje powstający łupież (nie jest to może uciążliwy łupież, ale gdy odstawiam ten szampon, to po całym dniu trochę łupieżu na ramionach widzę)
Odżywki:
- nadal jest wierna Garnier Ultra Doux z olejkiem avocado i masło karite- włosy po nałożeniu i jej spłukaniu są bardzo mięciutkie, aż chcę się ich dotykać. Znalazłam też dla tej odżywki inne zastosowanie- po jej spłukaniu i odciśnięciu nadmiaru wody z włosów, nakładam tą odżywkę (kropla wielkości 2-groszówki) na końcówki- nie muszę dzięki temu na suche włosy używać serum silikonowego. Obecnie końcówki mam w bardzo dobrym stanie.
- moim ostatnim hitem jest Fitomed- odżywka ekstraziołowa rumianek i słonecznik do włosów koloryzowanych. Używam jej jako odżywki bez spłukiwania (aczkolwiek trzeba bardzo uważać, żeby nie nałożyć jej za dużo). Jej to jeden z nielicznych kosmetyków, który wywołam u mnie efekt WOW. Pięknie wygładza i ujarzmia, co jest ważne przy włosach wysoko i średnio porowatych. Dodatkowo pięknie pachnie :). Chyba żadnym kosmetykiem nie udało mi się uzyskać takiego efektu. Jej skład też jest niczego sobie- dopiero po parfum występują konserwanty, które nie powinny szkodzić w takiej ilości. Polecam ją do wypróbowania :)
- Przez dłuższy czas używałam Isany professional w biało fioletowej tubce, która byłą moją kuracją proteinową, jednak nie widzę już jej w rossmannie :(. Przerzuciłam się więc na maskę L'biotika Biovax Latte- używam jej jako odżywki, działania jeszcze nie chcę oceniać (użyłam jej dopiero raz)
Maski:
Mocno zaniedbałam pod tym względem moje włosy, nigdy nie mam czasu jej nałożyć, a jak mam, to włącza mi się opcja LEŃ. Narazie na wypróbowanie czeka Aloesowa maska NaturVital- użyłam jej dosłownie 3-4 razy, więc również wstrzymam się z opinią.
To już będzie wszystko na dzisiaj- serdecznie wszystkich pozdrawiam i życzę miłego weekendu :)!