sobota, 22 lutego 2014

postanowienia włosowe (i nie tylko)

Już od jakiegoś czasu (trochę ponad dwa miesiące) interesuję się tematem włosomaniactwa. Być może to nie jest dużo, ale wystarczająco, żeby nieco się w temat wciągnąć. Ponieważ ostatnimi czasy się nieco rozleniwiłam (czyli ferie w domku ^^), więc dzisiejszy post jest o tym, co chcę zrealizować w najbliższym czasie i z czym walczyć.
Systematyczność!!! To jest coś, z czymś muszę się uporać, i to nie tylko w temacie włosowym. Chodzi m.in. o systematyczność na uczelni. Mój kierunek to nie ćwiczenia, ale projekty oraz laboratoria, nad którymi muszę poświęcić wiele czasu w domu. W tym przypadku moim celem jest nie siedzenie po nocach tylko ładnie i systematycznie pracować. A wiem, że będzie ciężko, bo a to coraz cieplej, a to na spacer, a to już maj i juwenalia i wielkie chlańsko piwa (a raczej zlewek, ale to się pominie). Mam nadzieję, że wytrwam i znajdę chwilę czasu na bloga :).
 Co do włosów, to też chcę zrealizować kilka rzeczy:

Systematyczne używanie kozieradki!
Ostatnio trochę sobie darowałam i powoli zaczynam przez to niweczyć efekty uzyskane Jantarem (mimo, że moje włosy wypadały raczej w ilości dopuszczalnej, Jantar spowodował zmniejszenie ich wypadania oraz zaobserwowałam nowe baby hair).

Znaleźć swój idealny olej.
Należę do typu osób, które nie lubią  marnować kupionego kosmetyku, więc może mi się  tym chwilę zejść. Aczkolwiek od niedawna używam BDfM, który ma fajne działanie nie tylko na włosy, ale również na ciało (już dawno nie miałam takiej gładkiej i miękkiej skóry).

Wiązać częściej włosy.
 Nie lubię moich włosów w wersji związanej. Może to ze względu na moje dawne kompleksy z powodu odstających uszu (a tak naprawdę widziałam przypadki o wiele gorsze, nie obrażając oczywiście nikogo), albo dlatego, że nie umiem ich jakoś efektownie związać. Niestety, ale odbija się to na końcówkach włosów, które obecnie są przygniatane przez szalik.

Próbować myć włosy nieco rzadziej.
Obecnie myję je codziennie ze względu na przetłuszczanie się skóry głowy. Ale nie jest to moim priorytetem- jeżeli się nie uda, to trudno.

Umówić się na wizytę fryzjerską do pani Marty.
Być może doradzi mi co nieco, jak mam dbać o moje kochane falowane piórka :).

Wydaje mi się, że to jak na razie wszystko, co chciałabym osiągnąć w temacie włosowym. Dodatkowo jest jeszcze kilka rzeczy, które chciałabym osiągnąć:

Więcej ruchu!!! Jestem strasznym leniwcem w tym aspekcie :). Przez listopad, grudzień i połowę stycznia chodziłam na jogę, prowadzoną przez bardzo miłą panią Małgosię w AwaStudio (http://awastudio.pl/). Zajęcia były super i o ile będę miała pieniążki (ach ten ciężki żywot studenta ;) ), to zapiszę się na kolejne.

Poprawić swoją dietę. Jak wiadomo, studenci jedzą to, co dostaną od rodziców z domu, czyli w moim wypadku jest całą masę kotletów różnej maści i pierogi. Muszę spróbować urozmaicić moje jedzenie, bo jednak jest to powiązane z kondycją moich włosów i ogólnie całego ciała.

To chyba już wszystko na dzisiaj
Pozdrawiam serdecznie
Kobieta Inżynier

czwartek, 20 lutego 2014

kulturalnie

Dzisiaj post z serii kulturalnie, czyli co ostatnio obejrzałam/przeczytałam/zobaczyłam :).
14 lutego miałam dwa powody do świętowania- obroniona dzień wcześniej praca inżynierska oraz walentynki. Z tej okazji wraz z moim chłopakiem wybraliśmy się do kina. Wybór padł na American Hustle. Film wychwalany, kilka nominacji do Oscara, więc próbujemy.
Opis na FilmWebie jest dosyć krótki, mimo to dobrze opisuje fabułę tego filmu. Irving wiedzie stosunkowo spokojne życie (o ile życie z wyłudzania pieniędzy może być spokojne) wraz ze swoją żoną Rosalyn (świetna rola Jennifer Lawrence), z którą łączy go tylko adoptowane przez niego dziecko. Gdy pojawia się Sydney, jego życie się zmienia. Wraz ze swoją kochanką zarabiają krocie na "kredytach" udzielanych potrzebującym, do momentu przyłapania ich na gorącym uczynku przez agenta federalnego Richiego. Od tego momentu rozpoczyna się przymusowa współpraca pomiędzy Irvingiem i Sydney oraz Richiem. Cel- przyłapywanie ważnych polityków na braniu łapówek.
Przez pierwszą część filmu z ciekawością czekałam na rozwój wydarzeń. I czekałam. Czekałam. Przez co po jakieś 1/3 filmu zaczęłam się po prostu nudzić. Ja rozumiem, żeby dojść do pożądanych polityków, trzeba przejść przez wiele osób, a nawet zacząć robić niezbyt uczciwe interesy z mafią, jednak uważam ten etat był nieco przydługi. Praktycznie sama końcówka filmu to wyjaśnienie wszystkich wątków, nagły rozwój akcji i ponowne skupienie się na nim.
Czy któraś postać przykuła moją uwagę? Tak jak wcześniej pisałam, na pewno rola Jennifer Lawrence, gdzie w pamięci utkwił mi epizod dotyczący mikrofali (aż tak spoilerować nie będę, jeżeli zechcecie, to zobaczycie ;))- przykład typowej upartej kobiety pt. "i tak zrobię co mi się żywnie podoba". Podobała mi się również postać wykreowana Przez Bradleya Coopera- agenta federalnego, który jest na pewno ambitny, ale chyba nie do końca zrównoważony psychicznie. Postacią godną zapamiętania jest też burmistrz Carmine Polito (graną przez Jeremy'iego Rennera), od którego rozpoczęto proces śledzenia polityków. Jeden z nielicznych polityków, którzy pragnęli rozwoju miasta, a nie swoich kieszeni. Naprawdę szkoda mi go było, ponieważ według mnie został po prostu wrobiony.
Według mnie American Hustle zasłużył na ocenę 6/10. Plusy za kilka naprawdę ciekawie przedstawionych postaci i wątków, jednak duży minus za te momenty dłużyzny. Moje odczucia dobrze odzwierciedla podsumowanie z recenzji Łukasza Muszyńskiego :"(...)najsłabiej wypada wątek sensacyjny: niby dopięty na ostatni guzik, a przecież poprowadzony bez ikry charakteryzującej inne partie filmu. Jednak ostatecznie w tej komedii o wielkim przekręcie stawką w grze nie jest ani kasa, ani władza, ani ucieczka przed więzieniem. Pytanie dramatyczne dotyczy Irvinga i Sydney: czy uda im się wreszcie zrzucić maski, pod którymi przez lata skrzętnie skrywali prawdę o sobie? A jeśli tak, to czy będą potrafili się z tą prawdą zmierzyć?"
Czy polecam ten film? Uważam że tak, nawet ze względu na naprawdę fajnie przedstawioną scenerię lat 70 (ach te stroje i fryzury :)) .

Na koniec trochę zdjęć z ostatnich dni którymi chcę się pochwalić :
1. Naprawdę bardzo rzadko maluję paznokcie. Chyba jest na to po prostu zbyt leniwa (i być może dlatego, że nie wychodzi mi to zbyt dobrze) . Jednak ostatnio z okazji większej ilości wolnego czasu zaopatrzyłam się w lakier essence nail art special effect!(bezbarwny z niebieskimi drobinkami) oraz wykorzystałam lakiery które posiadam, czyli Classics nail lacquer(które można dostać w drogeriach Laboo) i bezbarny lakier z Avonu. Efekt oceńcie same( w rzeczywistości lakier bardzo się mieni, jednak nie posiadam dobrego aparatu, aby to uchwycić)




2. Z okazji, że 19 lutego miałam urodziny (kurczaczki, stara już jestem xD), wzbogaciłam się o kilka rzeczy:
Mój dysk zewnętrzny w końcu nie jest bezdomny :).
Najnowsza płyta Within Temptation "Hydra". Baaardzo mi się podoba i nie mogę się doczekać na koncert tego zespołu, który odbędzie się 9.03.2014 w warszawskim Torwarze(bilety to mój kolejny prezent- od siostry :*).
Moim ostatnim prezentem jest koszulka Comy, która niestety okazała się nieco za mała i ma zostać wymieniona na rozmiar większą. Czyli jeszcze chwilkę na nią poczekać (na tej stronie możecie zobaczyć, jak będzie wyglądać: http://coma.patefon.pl/odziez/id,o_1_1_KD_085,coma-pierwsze-wyjscie-z-mroku.html ).

To tyle na dzisiaj
Pozdrawiam serdecznie
Kobieta Inżynier


niedziela, 16 lutego 2014

Moja włosowa historia

Moja włosowa historia
Od małego moje włosy nie należały do najmocniejszych- ani ja, ani moje rodzeństwo nie odziedziczyło ładnych dosyć grubych włosów taty. Mimo tego, włosy były dosyć zdrowe i ładnie się prezentowały.

Jednak gdy miałam 8 lat zachorowałam za bakteryjne zapalenie opon mózgowych. Ponad 2 tygodnie w szpitalu na silnych lekach zrobiły swoje- pielęgniarki czesząc mnie wyjmowały mi włosy garściami. Od tego czasu moje włosy to suche piórka o skłonnościach do falowania się.

Przez następne lata były traktowane przeze mnie drogeryjnymi szamponami i zazwyczaj odżywką z tej samej serii. O maskach słyszałam, sporadycznie je stosowałam, ale byłam zbyt leniwa, by robić to regularnie. Przez liceum włosy męczyłam wysuszającą pianką, by próbować wydobyć skręt. Czasami się to udawało, czasami nie, a włosy były coraz gorsze. Dodatkowo włosy myłam wieczorem i często kładłam się z wilgotnymi spać. Ewentualnie suszyłam je suszarką z gorącym nawiewem. Prostownicę stosowałam sporadycznie, więc chociaż tyle dobrego.
Pod koniec liceum stan moich włosów był chyba najgorszy- końcówki nieobcinane blisko rok, hodowane, bo "przed maturą się nie obcina". Po maturach jedną z pierwszych rzeczy, które zrobiłam, to pójście do fryzjera. Chciałam prosto, krótko obcięte włosy do połowy szyi. Długość uzyskałam taką, jak trzeba, ale z dodatkiem cieniowania. Aczkolwiek były w lepszym stanie niż wcześniej. Gdybym wtedy zainteresowała się włosomaniactem, bo tej pory prawdopodobnie udałoby mi się włosy odbudować.

Przez następne 3 lata moja pielęgnacja się dużo nie poprawiła- włosy zaczęłam myć rano, pozwalałam im trochę podesnąć (a włosy wysokoporowate szybko schną), resztę podsuszałam gorącym lakierem. Nadal męczyłam je pianką z alkoholem i do tego dołączył biosilk.
Dopiero pod koniec listopada ubiegłego roku wpadłam na blog Anwen i wpadłam, aczkolwiek lepszą pielęgnację zaczęłam stosować mniej więcej w połowie grudnia.
Jakie są obecnie moje włosy? Do tej pory udało mi się nieco zniwelować masakryczne puszenie, dzięki Jantarowi urosło mi trochę baby hair. Włosy są trochę bardziej błyszczące i mniej się plączą. Być może na zdjęciach dużej różnicy nie ma, w końcu od niedawna zaczęłam o nie dbać, ale ja czuję już lekką różnicę.W pielęgnacji nie pomaga fakt, że je farbuje od około 3 lat. Niestety, ale w genach otrzymałam siwe włosy w młodym wieku. Być może nie jest ich jeszcze aż tak dużo, aczkolwiek wolę je ukrywać. Na szczęście znalazłam ostatnio fryzjera, który potrafi ładnie rozjaśnić mi włosy, nie niszcząc ich przy okazji.


Moja obecna pielęgnacja:
- szampony: Love2mix z ekstraktem z papryki chili i pomarańczą, Facelle(głównie do zmywania olei) i Joanna Naturia z pokrzywą i zieloną herbatą do oczyszczania,
- Odżywki: Garnier z avocado i masłem karite (mój faworyt), rosyjski balsam z kwiatowym propolisem od babci Agafii, czasami maska Kallos, odżywka b/s Joanna z lnem i rumienkiem
- Maski: l'biotica do włosów suchych i zniszczonych
- Wcierki: wcześniej Jantar, teraz trochę nieregularnie kozieradka.
- Pielęgnacja wewnętrzna: siemię lniane od początku roku, w miarę regularnie,
- Oleje: wcześniej Amla Gold, jednak po jakimś czasie praktycznie przestał działać; od czasu do czasu używam dodając trochę olejku arganowego; BDFM
- Inne: po każdym myciu włosy płuczę chłodną wodą, końcówki zabezpieczam jedwabiem chi+kropla olejku arganowego; Ponieważ włosy myję codziennie rano, więc suszę je ciepłym oraz chłodnym powiewem.
Mój cel to nieco zagęścić włosy. Na razie porzuciłam próby uzyskania fal, być może spróbuję, jak uda mi się zapisać na kwiecień do pani Marty (http://kokardka-mysi.blogspot.com/p/of.html) :).

Wszystko ma swój początek.

Pewien prowadzący na jednym z laboratoriów zapytał się mnie, czy chcę być kobietą i inżynierem. Ponieważ było to zaliczenie jednego z ćwiczeń, zestresowana nic mu nie odpowiedziałam.Odpowiedź jednak cały czas tkwiła mi w głowie- chcę być kobietą inżynierem. Czy jest to wykonalne? Myślę, że jak najbardziej. Dlatego postanowiłam założyć bloga.

Pierwsze pytanie- o czym chcę pisać? O codziennych potyczkach świeżo upieczonej pan inżynier (obiecałam sobie, że jeżeli obronię się w terminie, wówczas założę takiego bloga), o włosomaniactwie, które od jakiegoś czasu mnie dopadło oraz co nieco o książkach (głównie fantastyka) i filmach.

Co do włosomaniactwa- jest to chyba jedna z głównych przyczyn założenia tego bloga. Interesuję się tym tematem stosunkowo od niedawna- mniej więcej od pierwszej połowy grudnia. Jedną z moich wad jest słomiany zapał, jednak tym razem włosomianiactwo to coś, co zaczyna mnie wciągać na całego. Dodatkowo chciałabym poszerzyć grono kobiet, które mają z natury włosy cienkie i rzadkie. Cały czas szukam dla siebie odpowiedniej pielęgnacji i mam nadzieje, że ten blog w znacznym stopniu pomoże mi.

Zapraszam do obserwowania i czytania mojego bloga.

Pozdrawiam

Kobieta-Inżynier