Dzisiaj post z serii kulturalnie, czyli co ostatnio obejrzałam/przeczytałam/zobaczyłam :).
14 lutego miałam dwa powody do świętowania- obroniona dzień wcześniej praca inżynierska oraz walentynki. Z tej okazji wraz z moim chłopakiem wybraliśmy się do kina. Wybór padł na American Hustle. Film wychwalany, kilka nominacji do Oscara, więc próbujemy.
Opis na FilmWebie jest dosyć krótki, mimo to dobrze opisuje fabułę tego filmu. Irving wiedzie stosunkowo spokojne życie (o ile życie z wyłudzania pieniędzy może być spokojne) wraz ze swoją żoną Rosalyn (świetna rola Jennifer Lawrence), z którą łączy go tylko adoptowane przez niego dziecko. Gdy pojawia się Sydney, jego życie się zmienia. Wraz ze swoją kochanką zarabiają krocie na "kredytach" udzielanych potrzebującym, do momentu przyłapania ich na gorącym uczynku przez agenta federalnego Richiego. Od tego momentu rozpoczyna się przymusowa współpraca pomiędzy Irvingiem i Sydney oraz Richiem. Cel- przyłapywanie ważnych polityków na braniu łapówek.
Przez pierwszą część filmu z ciekawością czekałam na rozwój wydarzeń. I czekałam. Czekałam. Przez co po jakieś 1/3 filmu zaczęłam się po prostu nudzić. Ja rozumiem, żeby dojść do pożądanych polityków, trzeba przejść przez wiele osób, a nawet zacząć robić niezbyt uczciwe interesy z mafią, jednak uważam ten etat był nieco przydługi. Praktycznie sama końcówka filmu to wyjaśnienie wszystkich wątków, nagły rozwój akcji i ponowne skupienie się na nim.
Czy któraś postać przykuła moją uwagę? Tak jak wcześniej pisałam, na pewno rola Jennifer Lawrence, gdzie w pamięci utkwił mi epizod dotyczący mikrofali (aż tak spoilerować nie będę, jeżeli zechcecie, to zobaczycie ;))- przykład typowej upartej kobiety pt. "i tak zrobię co mi się żywnie podoba". Podobała mi się również postać wykreowana Przez Bradleya Coopera- agenta federalnego, który jest na pewno ambitny, ale chyba nie do końca zrównoważony psychicznie. Postacią godną zapamiętania jest też burmistrz Carmine Polito (graną przez Jeremy'iego Rennera), od którego rozpoczęto proces śledzenia polityków. Jeden z nielicznych polityków, którzy pragnęli rozwoju miasta, a nie swoich kieszeni. Naprawdę szkoda mi go było, ponieważ według mnie został po prostu wrobiony.
Według mnie American Hustle zasłużył na ocenę 6/10. Plusy za kilka naprawdę ciekawie przedstawionych postaci i wątków, jednak duży minus za te momenty dłużyzny. Moje odczucia dobrze odzwierciedla podsumowanie z recenzji Łukasza Muszyńskiego :"(...)najsłabiej wypada wątek sensacyjny: niby dopięty na ostatni guzik, a
przecież poprowadzony bez ikry charakteryzującej inne partie filmu.
Jednak ostatecznie w tej komedii o wielkim przekręcie stawką w grze nie
jest ani kasa, ani władza, ani ucieczka przed więzieniem. Pytanie
dramatyczne dotyczy Irvinga i Sydney: czy uda im się wreszcie zrzucić
maski, pod którymi przez lata skrzętnie skrywali prawdę o sobie? A jeśli
tak, to czy będą potrafili się z tą prawdą zmierzyć?"
Czy polecam ten film? Uważam że tak, nawet ze względu na naprawdę fajnie przedstawioną scenerię lat 70 (ach te stroje i fryzury :)) .
Na koniec trochę zdjęć z ostatnich dni którymi chcę się pochwalić :
1. Naprawdę bardzo rzadko maluję paznokcie. Chyba jest na to po prostu zbyt leniwa (i być może dlatego, że nie wychodzi mi to zbyt dobrze) . Jednak ostatnio z okazji większej ilości wolnego czasu zaopatrzyłam się w lakier essence nail art special effect!(bezbarwny z niebieskimi drobinkami) oraz wykorzystałam lakiery które posiadam, czyli Classics nail lacquer(które można dostać w drogeriach Laboo) i bezbarny lakier z Avonu. Efekt oceńcie same( w rzeczywistości lakier bardzo się mieni, jednak nie posiadam dobrego aparatu, aby to uchwycić)
2. Z okazji, że 19 lutego miałam urodziny (kurczaczki, stara już jestem xD), wzbogaciłam się o kilka rzeczy:
Mój dysk zewnętrzny w końcu nie jest bezdomny :).
Najnowsza płyta Within Temptation "Hydra". Baaardzo mi się podoba i nie mogę się doczekać na koncert tego zespołu, który odbędzie się 9.03.2014 w warszawskim Torwarze(bilety to mój kolejny prezent- od siostry :*).
Moim ostatnim prezentem jest koszulka Comy, która niestety okazała się nieco za mała i ma zostać wymieniona na rozmiar większą. Czyli jeszcze chwilkę na nią poczekać (na tej stronie możecie zobaczyć, jak będzie wyglądać: http://coma.patefon.pl/odziez/id,o_1_1_KD_085,coma-pierwsze-wyjscie-z-mroku.html ).
To tyle na dzisiaj
Pozdrawiam serdecznie
Kobieta Inżynier



Brak komentarzy:
Prześlij komentarz